Skip to main content

Tak, wiem jak to wygląda. Namingowiec pisze poradnik o tym jak wybrać agencję namingową. Sędzia i zawodnik w jednym. Pomimo, że jestem tu sprzedawcą pokazuję sytuacje, w których nie warto korzystać z usługi agencji namingowej. A jeśli korzystać, to na jakich (twoich) zasadach: jak oceniać ofertę, portfolio, referencje.
W tym artykule staram się odpowiedzieć na wszelkie pytanie, które warto zadać przed podpisaniem umowy na naming. Wierzę, że wybór wykonawcy projektu namingowego od teraz będzie łatwiejszą decyzją.

Wybór wykonawcy, czyli kto podejmie wyzwanie

W poszukiwaniu najlepszej nazwy masz dwie drogi – stworzyć ją samodzielnie albo zlecić to zadanie komuś z zewnątrz. Każda z nich ma swoje atuty i wady.
Teoretycznie każdy może stworzyć nazwę. Praktycznie również. Wymyślisz ją posiłkując się swoim uporem, kreatywnością, a także wsparciem narzędzi sztucznej inteligencji. Byłoby głupotą nie wspierać się AI w słowotwórstwie, które jest wymagającą dziedziną copywritingu.
Ale. No właśnie, ale! Nie każdy ma w sobie żyłkę humanisty potrzebną do zabawy słowem. Nie każdy ma na to czas. Dlatego zleca wymyślenie nazwy komuś, kto się na tym zna.
W praktyce namingiem zajmują się agencje namingowe, copywriterzy i osoby z branży kreatywnej, dodające naming do swojej oferty.

Definicja

Agencja namingowa to firma, która specjalizuje się w tworzeniu nazw (marek, firm, produktów, aplikacji, usług, wydarzeń) i prowadzi ten proces od
strategii nazewniczej, przez analizę nazw konkurencji, wielowątkową kreację, aż do weryfikacji dostępności domen oraz kolizji ze znakami towarowymi.

Różnica między agencją namingową a agencją brandingową jest istotna. Ta druga projektuje całą markę (logo, identyfikację wizualną, komunikację i pozycjonowanie) i traktuje nazwę jako jeden z wielu elementów zlecenia.

Natomiast agencja namingowa jest hiperspecjalistą, robi wyłącznie warstwę słowną, schodzi w nią głębiej: testuje wymowę, zapis, skojarzenia w językach obcych i zdolność rejestrową.

Wyzwaniem dla firm, osób mających kwestię kreacji i wyboru nazwy jest brak informacji: jak podejść do wyboru wykonawcy projektu namingowego. Można skorzystać ze wsparcia copywritera albo agencji namingowej albo agencji brandingowej albo AI. Żeby obdarzyć kogoś zaufaniem, trzeba wiedzieć, jak ocenić taką osobę lub agencję. Poniżej znajdziesz podpowiedzi: jak czytać portfolio, o co zapytać i na co zwrócić uwagę w ofercie na naming.

Copywriter i jego styl

Warto wiedzieć, że nie każdy copywriter podejmie się wykreowania nazwy. Projekt nazewniczy obejmuje nie tylko etap kreacji, wymyślania coraz to nowych koncepcji. Liczy się tu także zrozumienie strategii marki, orientacja w realiach rynkowych, trendach i wzorcach kulturowych oraz koniecznie znajomość prawnej ochrony marki. Owszem, umiejętność żonglowania słowem jest podstawą, lecz dopiero całościowe spojrzenie na wyzwanie namingowe sprawia, że proces twórczy dociera do celu.
Poszukaj zatem kreatywnego, który traktuje naming jako jeden z głównych obszarów swojego biznesu. Upewnij się, że ma doświadczenie w kreowaniu nazw, sloganów i haseł marki oraz że sprawnie przeprowadzi cały projekt.
Aby mieć pewność, przejrzyj jego/jej portfolio i poznaj język oraz styl, którym operuje. Nie oceniaj tego dorobku po liczbie stworzonych nazw i sloganów, lecz po ich różnorodności. Każdy słowotwórca ma bardziej i mniej lubiane obszary pracy twórczej.
Portfolio wykreowanych nazw wskaże specjalizację słowną, ulubione techniki, style kreacji i zasób wiedzy. Jeden kandydat lubi tworzyć neologizmy, inny uwielbia pojęcia opisowe i gry słów. Jeszcze inny łączy wyrazy, miesza je i lepi z nich zgrabne miksy.
W ten prosty sposób sprawdzisz, czy styl uprawiany przez danego twórcę idzie w parze z twoimi oczekiwaniami.

Agencja namingowa

Jeśli nie przekonuje cię copywriter, to może agencja namingowa? Do trudniejszych wyzwań nazewniczych klienci często gęsto wybierają właśnie agencję. Z założenia powinna ona podjąć się każdego zadania.
Ale nie każda spełni oczekiwania, i te merytoryczne, i te dotyczące jakości współpracy. Czy uda się zbudować tę współpracę na szczerości, zrozumieniu i zaufaniu? Czy agencja zjadła zęby na projektach międzynarodowych, czy raczej lokalnych? W których branżach się wyspecjalizowała (naming marek farmaceutycznych, branża finansowa, modowa, beauty)? Czy będzie czuwała nad projektem aż do dnia uzyskania ochrony prawnej?

Ile kosztuje nazwa?

Nie ma sztywnego cennika na nazwę. Brand manager zbierający oferty na naming nowej marki kosmetycznej dostanie od agencji brandingowej wycenę na poziomie 20 tys. zł, od namingowca pewnie mniejszą o połowę, a od twórcy, który za wszelką cenę chce wyrwać to zlecenie, kwotę która po przeliczeniu na godziny schodzi poniżej płacy minimalnej. Dla kontrastu – właściciel foodtrucka szukający pomocy kreatywnego, przeznaczy na nazwę 2 zł zł, bo nie stać go na większy wydatek, ponieważ w ostateczności wymyśli ją samodzielnie (w domyśle: za darmo).
Potwierdza się fakt, że oferty na naming różnią się od sasa do lasa. I tu jest problem tej branży. Na pytanie ile kosztuje nazwa, odpowiedź jest niejednoznaczna. Im wyższy kaliber marki, tym większa rozpiętość ofert od agencji i freelancerów. Im mniejszy biznes, tym cennik nazewniczy schodzi niżej, aż do tzw. poziomu bólu (800+ 😊).

Skąd taka rozpiętość w kosztorysach?

Bo za koniecznym zadaniem nazwa nowej marki kryje się różna ilość pracy analitycznej, twórczej, prawnej i administracyjnej w ramach one-man-show.
Próbę wyceny projektu namingowego podałem kiedyś w artykule „Ile kosztuje nazwa?“  Tutaj poniżej aktualizuję ten tekst.

Jak oszacować wykonanie nazwy

Niech prawda obroni się sama: analizy i strategia 4 godziny, brief namingowy 3, kreacja 2×5 godzin, weryfikacje 6, prezentacja 4, decyzje + wsparcie przy wyborze 3 godzin.
Razem 30 godzin, prawie cztery pełnoetatowe dni pracy, i to w wariancie optymistycznym, przy założeniu jednej iteracji. Przy stawce 250 zł netto za pracę jednej osoby wychodzi kwota wynagrodzenia 7.500 zł netto jako punkt wyjścia.
Dołóż drugą i trzecią iterację oraz weryfikację w urzędzie patentowym i kwota rośnie.

Dlatego najtańsza oferta nie zawsze jest tak po prostu najlepszą ofertą. Częściej jest po prostu okrojona o etapy, których nie widać w mailu z wyceną.

→ Nie porównuj ofert po kwocie. Porównaj je po zakresie działań, które wykonawca deklaruje.

Podstawowy błąd w ustalaniu kosztu za nazwę to założenie, że można ją stworzyć za darmo. Przykro mi to mówić, ale to poważny błąd kwalifikujący się do kategorii porażek biznesowych.
O tym jak błędne jest to przekonanie udowodniłem w artykule w ramach serii Anatomia porażki w namingu opublikowane na domeny.tv.
W skrócie: nie ma czegoś takiego jak „naming za 0 złotych”. Jeśli nie zgadzasz się z moją tezą, skonfrontuj swoje argumenty tutaj: Ile kosztuje nazwa domeny?

Ile trwa projekt namingowy?

Zleceniodawcy rezerwują na naming około miesiąca. W praktyce bywa różnie. Uczestniczyłem w projektach namingowych, który trwały krócej. Częściej był to efekt realizacji usługi kreatywnej sesji namingowej, albo presja czasu zmuszała klienta to dyscypliny we współpracy i akceptowaniu etapów działań.
Widziałem również takie projekty, które trwały dłużej niż 6 miesięcy. Nie tylko z powodu opieszałości podejmowania decyzji. Nieraz końcówka projektu – etap związany z rejestracją znaku towarowego burzył napięty harmonogram z powodu pojawienia się weta w okresie sprzeciwowym albo w wyniku dodania prac badawczych (badania ankietowe) nieuwzględnionych pierwotnie w harmonogramie.
Najdłuższy projekt namingowy trwał 1,5 roku. Wina leżała po stronie klienta, który nie śpieszył się z decyzyjnością.
Najkrótszy projekt namingowy trwał dwa dni – weekend. To była praca pod presją czasu, aby w poniedziałek rano klient miał gotową nazwę przed umówionym porannym terminem u notariusza. Udało się wykonać zadanie.
Więc, dlaczego jedne zadania trwają długie miesiące, a inne niosą się prawie jak lotem błyskawicy?
Problem leży w etapowości.

Infografika przedstawiająca 6 etapów projektu namingowego.: brief namingowy, analiza konkurencji, inspiracje i słowa klucze, kreacja (Brainstorming), weryfikacja dostępności, ochrona znaku towarowego. Podano czas trwania oraz ostrzeżenie, jaki jest najczęściej pojawiający się błąd w projekcie namingowym. podpis: Sześć etapów projektu namingowego – od kilku dni do kilku miesięcy.

O dziwo, sama kreacja potrafi być najkrótsza (choć nie jest to regułą). Na przykład namingowy brainstorming (2 x trzy godzinne burze mózgów) literalnie zajmie dwa dni, ale proces przygotowań i weryfikacji pomysłów potrafi zająć kilka dni pracy.

Iteracje są nieobliczalne. Rzadko który architekt wnętrz trafia idealnie z projektem już w pierwszym podejściu i nikogo to nie dziwi. Ta sama zasada działa także w mojej branży, tylko klienci oczekują inaczej. Pierwszą iterację traktuj jako rozgrzewkę. Druga i trzecia przynoszą pomysły przemyślane. A między iteracjami upływają dni na decyzyjność i luźne, bez presji, wymyślanie nowych nazw czy to pod prysznicem, w drodze do domu, czy też tuż przed zaśnięciem.

Ocena zdolności rejestrowej nazwy to kilka dni, natomiast rejestracja znaku towarowego to kilka miesięcy. Również sprawdzenie domen, profili w social mediach i wyników w Google zajmie kilka dni rzetelnej pracy.
Owszem możesz z tego zrezygnować – zwiększasz ryzyko nadepnięcia komuś na odcisk.

Podstawowy błąd w planowaniu to założenie, że nazwę można stworzyć w jeden dzień.

Owszem, można wymyśleć nazwę nawet w ciągu kilku godzin, podczas burzy mózgów, ale oprócz czasu przeznaczonego na kreację należy dodać pozostałe dni prac. Typowe błędy pojawiające się w harmonogramie podałem w artykule Jak długo trwa wymyślenie nazwy domeny? w ramach serii Anatomia porażki w namingu – opublikowane na Domeny.tv.

O co zapytać agencję namingową przed podpisaniem umowy?

Zapytaj o pięć rzeczy: ile iteracji mieści się w wynagrodzeniu, czy wykonawca samodzielnie zweryfikuje nazwy w urzędzie patentowym, czy przekazuje prawa bez ograniczeń terytorialnych i czasowych, co się dzieje, gdy wybrana nazwa przepadnie w badaniu prawnym i rynkowym, oraz czy przewiduje rejection fee.
Pokaż, że jesteś profesjonalistą i wiesz jak „zjeść” ten projekt namingowy. Oto pytania, które warto zadać, zanim wybierzesz wykonawcę:

  • Jakich materiałów i informacji wymaga, żeby zacząć pracę?
  • Ile propozycji nazewniczych zawiera pierwsza prezentacja?
  • Ile iteracji, czyli rund kreatywnych, mieści się w wynagrodzeniu?
  • Jakie proponuje terminy pierwszej, drugiej i kolejnej iteracji nazewniczej?
  • Jak wygląda prezentacja namingowa? Czy koncepcje zawierają opisy/etymologię nazwy?
  • Jak sprawdza dostępność domeny oraz profile w mediach społecznościowych?
  • W których bazach urzędu patentowego i w których klasach towarowych klasyfikacji nicejskiej zweryfikuje wykreowane nazwy?
  • Czy przekazuje prawa do nazwy bez ograniczeń terytorialnych i czasowych?
  • W jakich czynnościach i na których etapach pracy będzie cię angażował?
  • Czy przewiduje rejection fee? To wynagrodzenie dla twórcy w sytuacji, gdy finalną nazwę wymyślisz jednak ty sam. Rejection fee z góry określa kwotę za jego wkład w projekt.

Są to zagadnienia, które powinny znaleźć się w umowie, zamówieniu albo zleceniu, na podstawie którego będziecie współpracować.

Nie wiesz, czy oferta na naming jest wiarygodna? Pokaż mi ją – skorzystaj z konsultacji namingowej. Sprawdź, jak to działa.

Kiedy NIE potrzebujesz agencji namingowej?

Zacznę od zdania, które teoretycznie zadziała przeciwko mnie. Nie każdy potrzebuje agencji namingowej. Uważam, że zanim zaczniesz szukać pomocy u namingowca lub copywritera, zacznij kreować nazwy samodzielnie.
Od razu wyjaśniam, „samodzielna” praca nie oznacza poleganie tylko i wyłącznie na sobie. Współpraca z niebiałkowym partnerem kreatywnym jakim są modele sztucznej inteligencji znacząco zwiększa ilość i różnorodność kreatywnych pomysłów. Tego ci brakowało – zewnętrznego dostarczyciela świeżych koncepcji słownych. Dopiero w sytuacji, gdy model AI nie daje rady, generatory nazw zawodzą, wtedy szukaj wsparcia u ludzkiego twórcy nazw.
Wiem, jak to brzmi tutaj. Polecam ci ej-aja, a tak naprawdę polecam siebie. Czy znasz powiedzenie „każdy kupiec swój towar chwali”?
W rzeczywistości zmierzam do czegoś innego. Chcę cię zachęcić do samodzielnej, kreatywnej pracy. Bo prawdą jest, że nie każdy potrzebuje zatrudniania kogoś do namingowego zadania. Przejdź przez pięć poniższych punktów. Jeśli większość wypada na „nie”, działaj samodzielnie.

Zasięg. Działasz w jednym mieście, w dzielnicy, wśród ludzi, którzy trafiają z polecenia i z Map Google? Lokalna pracownia krawiecka nie potrzebuje badania kolizji w klasach nicejskich. Potrzebuje nazwy, którą społeczność lokalna zapamięta i powtórzy w ramach poleceń.

Budżet. Mam na to prostą regułę: jeśli wycena namingu zabiera więcej niż jedną dziesiątą tego, co zamierzasz wydać na markę w pierwszym roku, proporcje się rozjechały. Nazwa jest fundamentem, tu się na pewno zgadzamy, ale fundament bez niedokończonego domu jest li tylko budowlą, nie budynkiem.

Znak towarowy. Nie planujesz rejestracji, bo testujesz pomysł biznesowy, który za pół roku może wyglądać całkiem inaczej? Wtedy weryfikacja prawna, element kosztowy i czasochłonny, na etapie early stage jest mniej potrzebna. Uczciwie dodam: nie znaczy to, że ochronę prawną marki należy pominąć. Możesz ją odłożyć na później, ale pamiętaj – trzymaj rękę na pulsie.

Liczba decydentów. Decydujesz sam, ze wspólnikiem? Dobra wiadomość, poradzisz/cie sobie. Agencję namingową zatrudniają startupy, firmy, korporacje. Tam, gdzie przy stole siedzą zarząd, dział prawny i inwestor, ktoś musi obronić argumenty, dlaczego ta nazwa, a nie tamta. Płaci się wtedy za proces kreatywny, za uzasadnienie, za bezpieczną decyzję, za tzw. dupochron. Czy potrzebujesz go dla siebie?

Tabela. Od AI do agencji. Sześć ścieżek dojścia do nazwy marki: porównanie kosztu, czasu, zastosowania i ryzyka.

Ścieżka Koszt Czas Kiedy ma sens Główne ryzyko
Zrób sam z AI niski 1–2 dni test pomysłu;
inspirowanie się;
biznes lokalny;
AI-szrot;
kolizja prawna;
banalność;
Generator nazw niski 1–2 dni inspiracje;
gotowe pomysły;
nazwy międzynarodowe;
masowa liczba propozycji;
rodzynki trzeba wyłowić samemu;
Konsultacja namingowa niski 1 dzień masz różne nazwy, nie wiesz, na którą postawić kreacja i decyzja nadal należą do ciebie
Kreatywna sesja namingowa średnio-niski 2 dni nie masz tyle czasu;
dla małego i średniego biznesu
nie ma gwarancji sukcesu
Copywriter, freelancer średni 2–5 tygodni potrzebujesz więcej niż tylko samej nazwy przeoczenie niuansów w badaniu prawnym i lingwistycznym
Agencja namingowa średni lub wysoki 2–8 tygodni + urząd patentowy projekt od A do Z przepłacenie przy małej skali
Nazwę wybierasz raz na cały cykl życia marki.

Jeśli masz wątpliwości, czy stworzysz nazwę samodzielnie? Zacznij od e-booka „Jak nazwać firmę? Nie zaczynaj od końca!

Najbardziej efektywny model współpracy

Nie ma jednej recepty na współpracę z copywriterem czy agencją namingową. Można pracować ramię w ramię albo dać wykonawcy wolną rękę.
Jeśli twórca woli zniknąć na jakiś czas i pojawić się z gotową prezentacją, taki sposób pracy wypada zaakceptować.
Dobrą praktyką jest natomiast „dokarmianie” kreatywnego. Udostępnij mu własne inspiracje, pomysły i sugestie, które mogą naprowadzić na nowe, ciekawe tropy nazewnicze.
Nie narzucaj mu natomiast gotowych pomysłów, chyba że słowotwórca sam wyrazi nimi zainteresowanie. Zmierzam do tego, że podsuwając swoje propozycje już na starcie, można nieświadomie narzucić własny sposób myślenia. A przecież wybierasz tę osobę po to, aby spojrzała na twoje wyzwanie namingowe świeżym, obiektywnym okiem. Nieprawdaż?

Iteracyjność to podstawa

Pamiętaj: jeśli w pierwszym podejściu nie pojawi się koncepcja nazwy, która cię zauroczy, masz prawo do kolejnej iteracji, chyba że wasza umowa mówi co innego.
Ba, powinniście na początku ustalić zasadę, że pierwsza prezentacja stanowi dopiero początek wyznaczania docelowego kształtu i brzmienia koncepcji nazewniczych. Uwierz mi, rzadko, ale to naprawdę rzadko zdarza się, żeby przy pierwszej prezentacji pojawiła się finalna koncepcja. Co nie znaczy, że tak się nigdy nie dzieje.
Dlatego z góry zakładaj kilka iteracji. Nie jedną, nawet nie dwie. Najlepiej przygotuj się na trzy podejścia.

Oceniaj okiem, uchem i nosem

Jeśli czujesz, że każda nowa prezentacja jest coraz lepsza, to znaczy, że kreatywny czuje twoje wyzwanie i podąża właściwą drogą.
Jeśli natomiast kolejna iteracja nie przynosi spodziewanego efektu, nasuwa się jeden wniosek: brakuje wspólnego rozumienia wymagań i założeń projektowych. Nie czekaj na następną rundę. Przeprowadźcie ponowny debriefing, omówcie, dlaczego mijacie się z oczekiwaniami. Jak twórca rozumie założenia strategiczne i cele? Jak rozumiesz je ty?
Niezadowalająca jakość rezultatów może wynikać również z pominięcia procesów poprzedzających wymyślanie nazwy. Błyskotliwa idea, nagłe olśnienie, trop prowadzący do celu nie biorą się znikąd. Wynikają z zaangażowania w prace przygotowawcze: analizę strategii marki, szeroką namingową analizę konkurencji, benchmarki rynkowe, bazę inspiracji słownych, budowanie bazy słów kluczy.

Nazwa ekstremalnych biegów z przeszkodami Runmageddon powstała w ostatniej chwili, gdy organizacyjnie wszystko było gotowe do pierwszego startu. Brakowało „tylko” nazwy wydarzenia, choć zespół organizacyjny stworzył wcześniej ponad 130 propozycji. Pomysły wywodziły się m.in. z odniesień do postaci gladiatora i do statusu extreme challenge. Wśród tych nazw były Masakrator, Hardem i Armageddon Race. Gdy nadszedł czas decyzji, twórca wydarzenia Jarosław „Jaro” Bieniecki wpadł na pomysł, by połączyć dwa wyrazy: run i armageddon.
Skąd to wiem? Prosto ze źródła, od Jarosława Bienieckiego, z którym rozmawiałem o genezie powstania nazwy Runmageddon.

Dlaczego większość nazw jest przeciętna?

Bo powstają w odwrotnej kolejności. Zamiast zacząć działać od analizy strategii, poznania namingowej konkurencji. zbierania inspiracji i słów kluczy, twórcy marek od razu przechodzą do generowania nazw korzystając z narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji. Efekt jest przewidywalny: pomysły wyczerpują się po godzinie, schematy i konstrukcje słowne się powtarzają. Owszem nazwa wychodzi poprawna, ale bez charakteru.

Troszkę o AI-slop w namingu

Pracuję w namingu nieprzerwanie od 2014 roku. Dlatego mam prawo poskarżyć się na głos – z roku na rok nazwy stają się coraz bardziej przeciętne. I będzie jeszcze gorzej.
Współczesny twórca firmy, a tym bardziej startupu, jest niecierpliwy. Potrzebuje nazwy „na wczoraj”. I dlatego zaczyna proces od końca. Pomija etapy strategii, analizy konkurencji, budowania pola semantycznego, by od razu przejść do generowania nazw. To trochę jak próba napisania hasła reklamowego bez zrozumienia produktu. Można stworzyć zdanie, lecz trudniej stworzyć zgrabny i oryginalny przekaz.
O problemie AI-slopu w namingu napisałem w Dlaczego AI wymyśla przeciętne nazwy?  Zaznaczam, że w tam nie narzekam, a pomagam. Udostępniam konkretne rady m.in. jak powinien wyglądać prompt pod lepszą nazwę niż AI-szrot. Wejdź i skorzystaj z przydatnej wiedzy.

Wracając do tematu tego artykułu. Bez względu na to, czy zamierzasz stworzyć nazwę samodzielnie lub z czyjąś pomocą wierzę, że teraz jesteś bardziej świadomy/ma na temat tego, co czeka cię w tym procesie. A wyzwań jest sporo: czas, budżet, narzędzia, ludzie. Liczę bardzo i wierzę, że w tym artykule pomogłem ci w znaleźć odpowiedź czy i jak wybrać agencję namingową.

 

Czerwone flagi w ofercie na naming

Siedem sygnałów, po których poznasz, że lepiej poszukać innego oferenta. Nie są to drobiazgi do przemilczenia na etapie „dogadamy się w trakcie”. Każdy z nich wychodzi na jaw później, gdy już jesteś emocjonalnie kupiony/a w wybraną nazwę i masz słabszą pozycję negocjacyjną.

1. „Zaczynamy od burzy mózgów”

Wykonawca, który na pierwszym spotkaniu proponuje kreację, a nie brief i analizę, unika żmudnej pracy analitycznej. Kreacja musi być poprzedzona analizą, wsiąknięciem w firmę, produkt, usługę, w branżę. Żeby cokolwiek tworzyć, należy w pierwszej kolejności zrozumieć twoje potrzeby i wyzwanie, które przed tobą stoi.

2. „Gwarantujemy rejestrację znaku towarowego”

Jest to obietnica niewykonalna. O tym decyduje urząd patentowy, a sprzeciw może złożyć uprawniony do wcześniejszego znaku. Kontrą do takiej obietnicy jest twardy warunek: badanie zdolności rejestrowej przed ostateczną decyzją o wyborze nazwy.

3. „Jedna prezentacja i koniec”

Nie zgadzaj się na „jednodniowy” i jednorazowy naming. Jeśli oferta nie przewiduje drugiej i trzeciej iteracji, nie mówi, co się dzieje w przypadku braku konsensusu, to znaczy, że wykonawca ma podejście transakcyjne zamiast relacyjnego.

W namingu potrzebna jest cierpliwość. Częściej jest tak, że to decyzja o wyborze nazwy zajmuje więcej czasu niż samo jej wymyślanie. Wszak wybierasz nazwę nieraz na cały cykl życia marki.

4. „Mamy autorski generator nazw”

Generatort nazw bywają pożytecznym wsparciem i sam po nie sięgam. Czerwoną flagą jest sprzedawanie narzędzia jako metody, gdyż wtedy umniejszana jest rola wykonawcy, a wszakże za nią płacisz: za doświadczenie, zrozumienie kontekstu i umiejętność łączenia faktów. Dlatego tym bardziej oceń portfolio wykonawcy i sprawdź, czy styl kreacji trafia w twoje oczekiwania.

5. Podejrzanie niska wycena

Przelicz ofertę na godziny. Sprawdź, czego w niej brakuje, np. weryfikacji nazw, przeniesienia praw do nazwy, iteracyjności we współpracy.

6. Umowa milczy o prawach

Zadbaj o sprawy formalne. Dopilnuj zapisu o przeniesieniu praw bez ograniczeń czasowych i terytorialnych, na wszystkich znanych i nieznanych polach eksploatacji.

7. Brak ustaleń o rejection fee

Ustal warunki współpracy na wypadek sytuacji, gdy okaże się, że finalnie ty stajesz się autorem wybranej nazwy.

Najczęstsze pytania o wybór agencji namingowej

Ile kosztuje projekt namingowy w Polsce?

Widełki są szerokie: od 3 000 zł netto u freelancera po 20 000 zł w agencji brandingowej przy projekcie międzynarodowym z badaniem prawnym. Na wycenę wpływają: zasięg (lokalny, krajowy, międzynarodowy), nazewnicza konkurencyjność w branży (silna w kategorii beauty, moda, fintech, niska w produkcja przemysłowa), liczba przewidywanych iteracji, termin wykonania (standard, pilne) oraz to, czy wykonawca prowadzi projekt, aż do etapu ochrony prawnej marki.

Ile trwa stworzenie nazwy marki?

Rzetelny projekt to zwykle kilka tygodni wspólnej pracy: strategia i brief, analiza konkurencji, zbieranie inspiracji, kreacja i jeszcze raz kreacja, weryfikacja rynkowa i prawna. Wbrew pozorom kreacja może trwać kilka dni, jeśli bazuje na solidnym fundamencie wiedzy o projektowanej marce.
Zazwyczaj przyjmuje się 1 miesiąc na projekt namingowy.
Nie zapominaj o niuansach związanych z rejestracją znaku towarowego – tam tzw. okres sprzeciwowy to ustawowe i nieskracalne 3 miesiące.

Agencja namingowa czy copywriter – kogo wybrać?

Wybierz copywritera, jeśli widzisz w jego namingowym portfolio pomysły, które cię przekonują.
Wybierz namingowca lub agencję namingową jeśli chcesz, aby ktoś wsiąkł w twoje wyzwanie nazewnicze od A do Z.
Najlepiej zebrać ofertę od obu dostawców usług i ocenić, kto z nich lepiej rozumie twój biznes..

Czy agencja może zagwarantować rejestrację znaku towarowego?

Nie. Nikt tego nie może zagwarantować, bo decyzję podejmuje urząd patentowy, a sprzeciw może złożyć uprawniony do wcześniejszego znaku. Dlatego przed ostatecznym wyborem nazwy rekomenduję przeprowadzenie badania zdolności rejestrowej. Wykona to także agencja, a przede wszystkim kancelaria patentowa. Wynik takiego badania przedstawia szanse oraz ryzyka związane z ochroną prawną.
Jeśli usłyszysz hasło „pewna, bezpieczna nazwa”, wiedz że ta osoba sprzedaje gruszki na wierzbie.

Co to jest rejection fee w namingu?

To ustalone z góry wynagrodzenie dla twórcy w sytuacji, gdy klient nie wybierze żadnej z przedstawionych propozycji i finalnie użyje własnej nazwy. Rejection fee jest formą „zadośuczynienia” za poświęcony czas – pokrywa wkład pracy włożony w projekt. Warto ustalić je w umowie przed startem.

Ile propozycji nazw powinna zawierać pierwsza prezentacja?

Prezentowanie w pierwszym podejściu raptem kilku koncepcji nazewniczych stwarza ryzyko pudła, tj. rozminięcia się z oczekiwaniami klienta (tym samym wydłużasz jego harmonogram).
Rekomenduję, aby prezentować kilkanaście koncepcji rozpisanych na kilka kierunków kreatywnych, koniecznie każdą z wyjaśnieniem, jak odpowiada na strategię marki. Metodą analizy dobrych pomysłów oraz eliminacji nietrafionych zwiększa się szanse na udaną, drugą iterację.

Czy zawsze potrzebuję agencji namingowej?

Nie zawsze. Przy działalności lokalnej, bez planów rejestracji znaku i przy jednym albo dwóch decydentach nazwę można stworzyć samodzielnie m.in. wykorzystując dostępne narzędzia genAI. Agencja sprawdza się przy angażujących wyzwaniach, projektach międzynarodowych, projektach wieloetapowych (strategia, kreacja, badania konsumenckie, ochrona prawna) oraz w kategoriach o silnej konkurencji.

Czy nazwa firmy jest chroniona prawem autorskim?

Zwykle nie. Krótkie oznaczenie słowne najczęściej nie spełnia przesłanek utworu, a realną ochronę daje dopiero rejestracja znaku towarowego w urzędzie patentowym. W umowie z wykonawcą i tak warto zapisać przeniesienie praw majątkowych do nazwy w zakresie, w jakim powstaną, bez ograniczeń czasowych i terytorialnych, z wymienionymi polami eksploatacji. Taka umowa wymaga formy pisemnej.

 

Konrad Gurdak

Pomagam firmom mocować nogi do stołu. Bo marka bez nazwy jest jak stół bez nóg. Od 2014 r. zgłębiam tajniki namingowego rzemiosła, łącząc kreatywność z analitycznym myśleniem. Uwielbiam tworzyć coś z niczego – zestawiać litery i słowa w sposób, który buduje wartość marki i zapada w pamięć. Czuję powołanie, aby pomagać firmom w unikaniu posiadania „jakiejś” przypadkowej nazwy. Dlatego dostarczam tę jedną, wyjątkową, która robi różnicę. Wierzę, że słowa mają moc, a dobra nazwa to pierwszy krok w długiej i ekscytującej podróży marki.