Skip to main content

11 lat temu, w grudniu założyłem agencję namingową Syllabuzz.pl. Formalnie rozpocząłem podróż w głąb hiperspecjalizacji. Taki termin ukuł Harvard Business Review przewidując rozwój wąskich specjalizacji w każdej dziedzinie usług i produkcji (The Big Idea: The Age of Hyperspecialization July–August 2011).

Przez ten czas świat i rynki usług ewoluowały, z wąskich specjalizacji (the age of hyperspecialization) ku wszechstronności (full-stack), aż obecnie do hybrydy, specjalizacja wspieranej omniversum (plejada modeli generatywnej sztucznej inteligencji).

11 lat agencji namingowej

Czy predykcja HBR sprawdziła się? W moim przypadku tak.

Co daje hiperspecjalizacja?

Jestem specjalistą w jednym fragmencie projektu zwanego „stwórzmy sobie markę”.

Jestem potrzebny do wykonania tego jednego zadania – stworzenia nazwy.

Częściej działam jako podwykonawca dla agencji, niż stricte rynkowo.

Przypomina mi to postać Winstona Wolfa w Pulp Fiction, z tą jednak różnicą, że w namingu nie ma krwi. Ba, spec od nazwy jest także po to, aby zapobiec wyjścia trupa z szafy jakim jest nazwa kolizyjna, bez ochrony prawnej i lingwistycznej. Od tego właśnie jestem.

Uważaj z wyborem marzeń. Marzenia się czasem spełniają

Jedenaście lat kreowania i edukowania o namingu to:

  • prawie 70 wpisów blogowych,
  • 36 publikacji w mediach,
  • 11 rozmów w podcastach
  • ponad 250 projektów namingowych.

Wszystkiego będzie jeszcze więcej!

Takiego licznika w tak wąskiej dziedzinie copywritingu nie spodziewali się święci tureccy, zazdrośnicy, ani urząd skarbowy.

Głodnych wiedzy zapraszam na:

Cytując klasyka Leopolda Staffa „O to chodzi jedynie, By naprzód wciąż iść śmiało, Bo zawsze się dochodzi, Gdzie indziej, niż się chciało” idę po kolejne 11 lat w namingu.

A mój styl namingu poznasz po portfolio.

__________________

Uważaj z wyborem marzeń. Marzenia się czasem spełniają. Stanisław Jerzy Lec, Myśli nieuczesane.

Konrad Gurdak

Pomagam firmom mocować nogi do stołu. Bo marka bez nazwy jest jak stół bez nóg. Od 2014 r. zgłębiam tajniki namingowego rzemiosła, łącząc kreatywność z analitycznym myśleniem. Uwielbiam tworzyć coś z niczego – zestawiać litery i słowa w sposób, który buduje wartość marki i zapada w pamięć. Czuję powołanie, aby pomagać firmom w unikaniu posiadania „jakiejś” przypadkowej nazwy. Dlatego dostarczam tę jedną, wyjątkową, która robi różnicę. Wierzę, że słowa mają moc, a dobra nazwa to pierwszy krok w długiej i ekscytującej podróży marki.