Okazało się, że sprawdzając maile (to stały element każdego spotkania) natknął się na mail od znajomego, dotyczący właśnie zakończonych wyborów. Do maila zaś załączone było zdjęcie karty do głosowania na prezydenta z dopiskiem „nie wiedziałem na kogo głosować, więc wklejam zdjęcie kota z plasterkiem sera na głowie”.

